“Schody” jako audiowizualny palimpsest

Buy Inderal Online Amoxil Without Prescription Prevacid No Prescription Zyban For Sale Clarinex Generic Buy Zyban Online Lipitor Without Prescription Neurontin No Prescription Cymbalta For Sale Topamax Generic

Genne Youngblood na początku lat osiemdziesiątych opisując rewolucję komputerową w kontekście wykorzystania nowych technologii i integracji sztuki, nauki i technologii mówił o New Renaissance Artists. Siegfried Zielinski, który stał na czele Academy of Media Arts w Kolonii, w latach dziewięćdziesiątych, kiedy Zbigniew Rybczyński był tam profesorem i wykładał zagadnienia filmu eksperymentalnego, użył akronimu TNRA, czyli True New Renaissance Artist, by scharakteryzować tego artystę. Jak mało kto autor Orkiestry (1990) zasługuje na takie określenie – jego twórczość zawsze stanowiła dowód na to, że artystyczne eksperymentatorstwo może być wyrazem prawdziwie naukowej pasji oraz obszarem, w którym nowe technologie (w tym nowe media elektroniczne) stają się nierozerwalnie związane z pozostałymi elementami  triady unifikującej różne, a przecież ściśle ze sobą powiązane sposoby poznawczej aktywności człowieka. Technologia – Sztuka – Nauka.
Schody zrealizowane zostały jako instant video zaledwie w ciągu kilkunastu dni na przełomie maja i czerwca 1987 roku, choć rzecz jasna artysta z ekipą przygotowywał się do tej realizacji kilka miesięcy. Pomysł narodził się jeszcze przed wyjazdem z Polski, Zbig potrzebował jednak takich środków technologicznych i filmowych, które dostępne stały się dla niego dopiero po przyjeździe do Ameryki. Choć przecież generalny koncept – nałożenie na siebie kilku warstw obrazowych, co wtedy jeszcze nie nazywało się kompozytowaniem – zbieżny jest z poszukiwaniami artysty z czasów realizacji Tanga. Nie dziwi to zresztą: poszukiwania i eksperymenty Rybczyńskiego nie są odosobnionymi i nieskoordynowanymi epizodami na jego drodze artysty, wynalazcy, konstruktora, naukowca. Jego rozumienie obrazu, dociekanie przede wszystkim istoty ruchomego obrazu audiowizualnego, zwieńczone całkiem niedawno powstaniem teoretycznej summy, jaką jest Traktat o obrazie, konsekwentnie rozwijało się i krystalizowało od początku jego drogi twórczej. Schody były bardzo ważnym, ale tylko kolejnym elementem pewnej całości, na którą składały się poszczególne dokonania filmowe.
Niezwykły eksperyment, w jakim uczestniczą amerykańscy turyści na odeskich schodach, to przeniesienie w czasie, albo czasoprzestrzenna teleportacja audiowizualna. Sam artysta mówi, że ta kolaboracja z przeszłością, „wejście” do filmu Eisensteina, podróż w czasie za sprawą medialnej maszynerii – było dla niego najbardziej fascynującym przeżyciem. By to mogło się dokonać, ekipa realizacyjna pod wodzą reżysera musiała przeistoczyć się w specyficznych archeologów obrazu. W Schodach bowiem łączą się i przenikają różne formacje obrazów. Nowe medium, jakim jest wideo, uwewnętrznia stare filmowe medium, aby mogło się to dokonać należało z klasycznej sekwencji pochodzącej z Pancernika Potiomkina (1925) wymazać pewne elementy stosując technikę paintboksu, a także m. in. kluczowanie oraz technikę blue-boxu. Pre-kompozytowanie zapowiadające przyszłe zaawansowane kompozytowanie wykorzystane później w Kafce (1992) określić można mianem filmowego palimpsestu. Rozumianego dosłownie, jako ścieranie starych filmowych inskrypcji i nakładanie na celuloid obrazów wideo. W tym procesie waloryzowane jest także metaforyczne rozumienie palimpsestu jako wypowiedzi wielowarstwowej (tu dosłownie chodzi o warstwową budowę utworu, nałożenie na siebie kilku wizualnych rzeczywistości) i wieloznacznej.
Mamy zatem do czynienia nie tylko z wirtuozowsko zrealizowanym dziełem autotelicznym (film w filmie, obrazy w obrazach, namysł nad istotą przenikających się różnych formacji obrazowych), które jest medytacją nad naturą i różnymi sposobami obrazowania (tworzenia obrazów), ale i z przenikliwym spojrzeniem na historię oraz współczesność. Nie tylko przez pryzmat (re)ewolucji medialnej. Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, w wymiarze politycznym, społecznym, kulturowym oraz cywilizacyjnym, także stanowią rodzaj palimpsestu, wzajemnie nakładają się na siebie tworząc czasoprzestrzenną jedność. Schody w artystycznie doskonały sposób pokazują jak to, co rzeczywiste i to, co iluzyjne splata się w jedną spójną całość. To wizja (i wizjonerski koncept) przenikliwa, głęboka i bolesna zarazem.
Po otrzymaniu Oscara za Tango Zbigniew Rybczyński pytany o to, co znaczy ten film odpowiedział przekornie: „Absolutnie nic”. Na pytanie, co znaczą Schody każdy z widzów musi odpowiedzieć sobie sam. Co znaczy  wspaniałe dzieło sztuki audiowizualnej oraz jak to arcydzieło naznaczyło historię filmu i kina światowego.           
 

Wydrukuj

Dodaj komentarz

Musisz być zalogowany by dodać komentarz.


  Tora Antykwariat