Pisanie i czytanie (o) fotografii. Odkrywcy, klasycy, obrazoburcy

„Za niebawem”, korzystam z frazy Wojciecha Waglewskiego, ukaże się moja nowa książka opublikowana w Wydawnictwie Uniwersytetu Śląskiego (2023). Poświęciłem ją pisaniu i czytaniu (o) fotografii. O czym jest? O czym na/pisałem? Zamieszczone powyżej portrety przedstawiają autorów, których czytałem, to oni skłonili mnie do myślenia i pisania.

Pisałem o fotografii w istocie po to, by przemyśleć swoje bycie w świecie sfotografowanym, fotografowanym i tym, który nigdy nie zostanie sfotografowany. Nie ma bowiem takiego obiektywu ani takich postprodukcyjnych narzędzi cyfrowych, które mogłyby uchwycić to, co widzę w swojej wyobraźni, w tym mentalnym Augenblick. Fotografia to rodzaj cudu natury i technologii zarazem, wynalazek i odkrycie, naturalne światło i współczesne „nienaturalne” procesy cyfrowe, analogowość i digitalność, kiedyś domena srebra i szkła albo papieru, dziś najczęściej bitów, matryc złożonych z pikseli i zapisywalnych dysków. To jednak z perspektywy czasu wydają mi się dziś w istocie kwestie drugorzędne. Pozostaje bowiem przede wszystkim tajemnica naoczności obrazu fotograficznego. Jego widzialność, a może przede wszystkim moje widzenie cudzego widzenia. Tego zapośredniczonego, a jednak osobistego i subiektywnego. Liczy się tylko zdjęcie, fotografia istnieje tylko w konkretnym, pojedynczym zdjęciu, reszta jest milczeniem świat(ł)a, które z jakichś tajemniczych powodów nie chciało, by pewien fragment rzeczywistości wyłonił się z ciemności i objawił jako zdjęcie.  

Komentarze zablokowano.